Przejdź do głównej zawartości

Posty

Skąd ten blog?

Jedna z książek Mariusza Szczygła nosiła tytuł "Zrób sobie raj". Po przeczytaniu jej zaczęliśmy się zastanawiać czy rzeczywiście swego czasu zdecydowaliśmy się całą rodziną żyć w raju.

Decyzja podjęła się niejako sama - po czterech latach pobytu w Czechach sama myśl o powrocie do Polski wydawała się dziwna, bo wiedzieliśmy już wówczas, że są spokojniejsze miejsca do życia niż Polska. Wiedzieliśmy, że są miejsca w których życie stawia mniejszy opór, w których nie trzeba każdego dnia walczyć, w których urzędnik potrafi w petencie zobaczyć człowieka, w których praca nie musi prowadzić do poświęcenia, w których chodząc wieczorem po mieście nie trzeba się bać.

Ale żeby od razu raj...?

W ramach tego bloga chcielibyśmy znaleźć dla nas samych odpowiedź na pytanie, czego nie lubimy w Polsce tak bardzo, że określa to nasz sprzeciw wobec kraju, z którego pochodzimy.
Najnowsze posty

Ku pokrzepeniu (polskich) serc - o czeskich autostradach

Jednym ze stereotypów dotyczących Polski, które są nad wyraz trwałe - w tym również w Czechach - jest przekonanie, że w Polsce nie ma porządnych dróg. Ci, którzy w Polsce nie bywają w ogóle, są przekonani, że po tym kraju nie da się jeździć. Ci, którzy czasem wysuną swój nos poza Czechy wiedzą, że polskie autostrady w porównaniu z czeskimi są i na dodatek jeszcze jest ich sporo.

Nie należą do rzadkości wypowiedzi na czeskich formach takie jak ta: Před 14 dnama sem jel asi 100 km po polské dálnici (Krapkowice-Wroclaw a zpět) a ... srovnatelně kvalitní dálnici u nás prakticky nemáme (snad enem nový úsek D11 u HK). Absolutně rovné, hladké, perfektní asfalt, přehledné, rychlé.... stabilních tachometrových 130 (bo co pár metrů radar). provoz podstatně menší než na naší D1. Prostě (Przed 14. dniami jechałem około 100 km po polskich autostradach (Krapkowice - Wrocław i z powrtorem) i... autostrady takiej jakości u nas praktycznie nie mamy (może tylko nowy odcinej D11 koło Hradca). Gładkie ja…

Niezbyt wysoka Vysoká.

Żeby dojechać od nas do Horní Bečvy trzeba przejechać przez wioskę Bílá. A widząc taki ładny drewniany kościółek z XIX wieku nie można się nie zatrzymać.
Jeśli zaplanujecie wycieczkę na niedzielę, to około 10.30 będzie otwarte, bo jest msza. A sądząc po oględzinach z przedsionka - warto wejść do środka.
Tym razem zaplanowaliśmy wejście z Horní Bečvy na Vysoką, nie mając pojęcia, że trafiamy na jeden z najpiękniejszych pod względem widokowym szlaków, jakimi szliśmy w Beskidach.
Samochód zostawiliśmy przy drodze, w dość przypadkowym miejscu. Poza sezonem lepiej chyba podjechać pod jeden z okolicznych hoteli na normalny parking, ale w sezonie z parkowaniem zapewne są problemy, bo żadnych wyznaczonych parkingów poza tymi hotelowymi nie było widać.
Początek szlaku niebieskiego nie jest zbyt ciekawy, bo trzeba się przepchać przez wieś i pooglądać, jak wraz z budową nowych tras narciarskich jak grzyby po deszczu rosną domki i pensjonaty. Z Rališka-rozc. czerwonym dochodzimy do żółtego. Potem…

Przegląd prasy czyli czy Czesi chcą się uczyć empatii.

"Respekt" to taki odpowiednik "Polityki". W zasadzie jedyny czeski tygodnik, który można czytać bez zgrzytania zębami.
Dla mnie liberalno-opozycyjny, jeśli mogę się tak wyrazić.
Już kiedyś pisałam o akcji, którą zrobili przeciwko hejterom, teraz nastawili się na empatię.
Empatię idącą wielokierunkowo. Wiadomo nie od dziś, że i Czesi i Polacy specjalistami w dziedzinie empatii nie są. Możemy się "pochylać" nad zamęczanym zwierzakiem, ale już ciemnoskóre dziecko aż tak nas nie wzrusza, bo istnieje obawa, że to potencjalny uchodźca i za nim przyjedzie jego rodzina.
Z drugiej strony, jak już nawet rozczulimy się strasznie pod wpływem zdjęcia na FB, że to taki biedny mały syryjski chłopczyk śpi miedzy grobami rodziców, to potem okazuje się, że to była ustawka i to stara.
Respekt postanowił przekonać czytelników, że empatia rozwiąże konflikty i w rodzinie i w szkole i w parlamencie. I że musimy jej się uczyć najlepiej w dzieciństwie.
Mamy obejrzeć eksperyment,

Rozpoczęcie sezonu: z Radvanova na Velký Stožek

Z Jablunkova jeszcze nie wychodziliśmy w góry, a tym razem chcieliśmy zacząć od krótkiej i lekkiej trasy na rozpoczęcie sezonu.
Pomysł był dobry, miało być 13 km i niskie, łagodne Beskidy.
I jak zwykle przy okazji takich planów wszystko było inaczej:))

Samochód zostawiliśmy w Jablunkovie na przystanku autobusowym tuż przy wyjściu na niebieski szlak (jest tam raptem kilka miejsc, więc radzimy przyjechać wcześnie). Szlak przez chwilę prowadzi asfaltem, ale bardzo szybko odbija w las.
I na początku rzeczywiście było łagodnie i nisko. Przyroda jeszcze jest bardzo jesienna i śladów wiosny za wiele nie widać. Raczej widać sporo śniegu. Na przykład w borówkach.

Ale dość szybko podejście robi się odczuwalne. Najpierw trochę, a potem znacznie bardziej. Za to widoki są rewelacyjne i dużo pieńków, na których można zjeść śniadanie.
Szlak od Krkavic staje się szlakiem granicznym i doprowadza do polskiego schroniska. Jest też niestety po polskiej stronie wyciąg krzesełkowy, więc przy schronisku ro…

Polskie pazurki, country a sprawa czeska

Zacznijmy od popularnego ostatnio w Polsce cytatu:

- Jestem w jak najlepszych stosunkach z panią premier Szydło. (…) pamiętam, jak to się działo, kiedy była premierem. Wtedy od czasu do czasu ta spokojna, wyważona i dobra osoba tak troszkę pokazywała pazurki. I też przed tym wystąpieniem powiedziałem jej: pokaż, proszę, pazurki.

Innymi słowy Beata Szydło została takim sobie elementem animalnym, choć na uwadze trzeba mieć i to, że dla cezara Kaczyńskiego porównanie do stworzeń posiadających pazurki może mieć inne znaczenie niż byśmy oczekiwali - bardziej ciepłe i pozytywne, optymistyczne i radosne, serdeczne i przyjacielskie, czyli mniej więcej takie:
Większość niewidzięcznego i przypadkowego społeczeństwa znowu nie zrozumiała meandrów myśli Cezara. Z niewiadomych powodów zaczęła nawet kpić z byłej pani premier, co dotyczło przede wszystkim tej części społeczeństwa, która widzi w niej nie drapieżną kocicę, ale raczej rozleniwioną kwokę roszczącą sobie pretensje do bycia nomen omen męże…

Skąd się biorą mali Polacy i dlaczego z Czech?

Patrząc na ogromne zainteresowanie wpisem Michała, w którym udowadnia, że zakazy wcale nie zmniejszają ilości aborcji, widać, że nie wszyscy Polacy cierpią na katolicką obsesję zajmowania się cudzymi plemnikami i komórkami jajowymi. Jest na szczęście wielu takich, którzy uważają, że decyzja dotycząca aborcji/urodzenia powinna należeć do przyszłych  rodziców, a nie moherowej babci lub księdza proboszcza (o ile nie jest ojcem).
Ale jest też druga strona. Są osoby, które marzą o urodzeniu dziecka, ale nie mogą zajść w ciążę. Polskie państwo tak samo jest pomocne przy zapłodnieniu in vitro co przy usunięciu ciąży będącej wynikiem gwałtu na nastolatce. Innymi słowy, wszystko, co nie mieści się w pojęciu naturalnego poczęcia najlepiej w katolickiej rodzinie, powinno zniknąć z mainstreemu, bo przyzwoici ludzie o takich świństwach nie rozmawiają.
Do 2016 roku można było w Polsce skorzystać z rządowego programu finansowania in vitro,  obecnie nie jest to możliwe. Jak pisze Ewa Furtak w report…

PoŻARTUJMY z Zemana, czyli mało śmieszna rzeczywistość

Czeski prezydent Milos Zeman postanowił zająć się telewizją i osiągnąć taki stan, jaki udało się osiągnąć Kaczyńskiemu i Kurskiemu z TVP. W Polsce, mającej opinię kraju buntowników i wojowników, którzy nie dadzą sobie w kaszę dmuchać, udało się bez problemu przejąć media publiczne. Za to łagodni, mili i spokojni Czesi, których często Polacy chcą widzieć jako trochę tchórzliwych komformistów, się postawili. Historia czasem zaskakuje.
Zeman drugą kadencję rządów prezydenckich rozpoczął od krytyki tych mediów, które nie są jeszcze w rękach Babisza i które pozwalają sobie pisać lub mówić, co myślą. Chodzi na przykład o "Hospodářské noviny" (trochę odpowiednik polskiej "Rzeczpospolitej" gdyby była apolityczna) czy "Respekt" (trochę jak polska "Polityka"). No i wreszcie chodzi też o czeską państwową telewizję ČT. 
Z inauguracji prezydenckiej kilkanaście osób wyszło, kiedy M. Zeman zacząłatakować wolne media. W kuluarach zabrzmiała zaś pieśń Modlitba …

Aborcja model GOST 718-62 czyli słowo na niedzielę

Polska znowu żyje nieżyciem... Dyskusje o aborcji wracają w Polsce z uporem godnym lepszej sprawy. W tym względzie temat ten przypomina tajemniczą 5-kopiejkową monetę z książki braci Stugackich. Jeśli ktoś z czytelników ma mało czasu, to może przeskoczyć Strugackich, Tomasza z Akwinu, Norwida, Herberta i przejść na sam koniec, by przecztać pogrubione fragmenty w ostatnich akapitach.

Model pięciokopiejówki GOST 718-62 przypadkowo wpadł do kieszeni A. Priwałowa i chciał w niej zostać na zawsze. Testowanie nierozmiennej monety, która wracała po każdym wydaniu jej do kieszeni, zmusiło Priwałowa do tego, by kupić cztery numery przedwczorajszej “Prawdy", trzy numery miejscowej gazety “Rybak", dwa numery “Litieraturnoj Gaziety", osiem pudełek zapałek, sześć sztuk irysków oraz przecenioną szczoteczkę do czyszczenia prymusa.

Z aborcją w Polsce jest dokładnie tak samo - czy tego chcesz, czy nie chcesz, ta dyskusja wraca, bo niestety okazuje się, że Polacy jako społeczeństwo są zb…

Jak daleko z tych Czech do Rumunii?

Właśnie wróciliśmy z Mediolanu, a tu zima, choć miała być wiosna. Z drugiej strony w Mediolanie lało, więc nie wiadomo, co gorsze... Michał miał zaplanowane wykłady na Uniwersytecie w Pavii, a Małgosia ferie wiosenne, więc się podłączyłyśmy do wyjazdu. Uniwersytet Palackiego z Olomouca współpracuje z włoskim już od jakiegoś czasu. Włoscy studenci przyjeżdżają na staże do Czech na ołomuniecką romanistykę. Czescy poloniści mają okazję z kolei okazję zobaczyć włoską slawistykę, która działa w dużym oddaleniu od jakichkolwiek Słowian.
Sama Pavia nie jest duża, ale bardzo urokliwa:


Na wykładach na temat Adama Mickiewicza i Karla Hynka Machy okazało się, że młodzi Włosi o polskich ani o czeskich poetach nie słyszeli. Studiują rusycystykę, więc jest nadzieja, że znają np. Puszkina. O Goethem słyszeli, ale nie czytali:)) Po wykładach były fiołkowe lody: Najładniejsze na Uniwersytecie w Pavii są papugi, wolno żyjące na terenie campusa. Najgorsze są toalety, mówiąc szczerze, porównywalne z tymi n…